Godne uwagi!

 Image

 

 

DOM Super cena!!!

 Image

 

 

 DOM CENTRUM

Image

 

 

 

Wysoki standard   

 Image

 

 

  Lokal handlowy  

 

Działka k. Szpitala



Najczęściej oglądane nowości
Jaworzno, Śródmieście, mieszkanie 112m2 z tarasem, 1500zł
Wynajem pokoju 14m2 z dużą łazienką i aneksem kuchennym, Niskie koszty! - Śródmieście
Mieszkanie ok. 50m2 z ładną widną kuchnią w spokojnej części Jaworzna 1000zł
Osiedle Stałe, 2 pokojowe, wyposażone mieszkania dla firmy, TYLKO 25zł/os!
Dom o pow. 123m2 Dąbrowa Narodowa, pow. dziaałki 666m2, cena 220.000zł

 Dodaj do ulubionych
 Ustaw jako startową

Licznik
1343077 odwiedzających

Kto jest online
Aktualnie jest 67 gości online

Strona główna arrow Artykuły arrow Nawet najlepsza umowa najmu mieszkania nie chroni cię przed kłopotami.

Biuro Nieruchomości Parcela Jaworzno
Nawet najlepsza umowa najmu mieszkania nie chroni cię przed kłopotami.   Drukuj  E-mail 

Nawet najlepsza umowa najmu mieszkania nie chroni cię przed kłopotami, kiedy się okaże, że właściciel nie ma zamiaru jej przestrzegać.

 

  Pan Jerzy został dwa lata temu najemcą kawalerki w warszawskim Śródmieściu. Właścicielem mieszkania był pan Janek, z zawodu windykator.

Cena?. Trochę ponad 1 tys. zł za miesiąc. Dużo jeśli wziąć pod uwagę to, że mieszkanie było prawie puste, nie licząc wersalki i starej pralki.

 

Umowa swoje

 

Pan Jerzy umówił się z panem Jankiem tak: właściciel wyremontuje lokal (wymieni podłogi , założy drzwi antywłamaniowe) i wyposaży go, a najemca wprowadzi się, kiedy zakończą się prace. Zapisali to wszystko w umowie. Nalegał na to zresztą sam pan Janek, bo dzięki temu mógł koszty remontu odliczyć od podatku.

Po dwóch miesiącach pan Jerzy się wprowadził. Remont okazał się fuszerką. W szpary między panelami dało się włożyć palec, brodzik w prysznicu najpierw przeciekał, potem pękł, jedno okno było nieszczelne i po mieszkaniu hulał wiatr.

Z części umowy właściciel w ogóle się nie wywiązał. Miał dostarczyć grzejnik elektryczny, wstawić szafę na ubrania, założyć żaluzje, lustro, dodatkowe oświetlenie, szafki do kuchni itp.

Na pytania, kiedy to zrobi, odpowiadał: „Później, trochę cierpliwości.”

Lokator przez trzy pierwsze miesiące talerze i garnki trzymał w wersalce i na podłodze, a książki i ubrania w kartonach. Pudła przyniósł mu zresztą sam właściciel. Jak to kreślił „żeby się lokator sam nie męczył”.

Bałagan w mieszkaniu dało się jeszcze przeżyć. Pan Janek miał jednak inne niepokojące zwyczaje. Wpadał np. do mieszkania, kiedy myślał, ze nikogo w nim nie ma. Miał klucze, mimo ze przy podpisywaniu umowy zapewniał, że dał najemcy jedyny komplet kluczy.

Po kilku miesiącach nasz czytelnik postawił właścicielowi ultimatum: pan Janek zacznie wypełniać wszystkie warunki umowy albo on przestaje płacić czynsz.

I dwukrotnie czynszu nie zapłacił. Poskutkowało. W połowie stycznia (pół roku czekania) pan Janek przysłał stolarza, który zamontował w kuchni szafki z blatem, suszarkę na naczynia i odzież oraz nowe drzwi.

Podbudowany aktywnością właściciela pan Jerzy dal mu  1,5 tys. zł zaległego czynszu. Bez pokwitowania, bo pan Janek się śpieszył.

Po odbiór kolejnej raty –800 zł- właściciel z lokatorem umówili się za trzy dni w samo południe w centrum miasta.

Pan Jerzy zjawił się punktualnie. Kilka minut po 12 zadzwonił właściciel z pytaniem: „Jest pan w centrum, panie Jerzy?”

„Jestem”.

„To dobrze” – odpowiedział pan Janek i się rozłączył.

Wtedy właściciel otworzył swoim kluczem drzwi wynajmowanego mieszkania, wszedł do środka, chwycił wpół dziewczynę pana Jerzego (która z nim mieszkała) i wyrzucił ją na korytarz.

Zamontował w drzwiach nowy zamek i poszedł. W zamkniętym mieszkaniu zostały rzeczy pana Jerzego, m.in. 7 tys. zł w gotówce, nowy laptop wart 6,5 tys. zł oraz telewizor.

 

Na komisariacie

 

Pan Jerzy poszedł na policję, a ta wezwała pana Janka. Właściciel mieszkania stwierdził, że:

·          miał prawo zająć rzeczy, bo lokator nie płacił. Powołał się na art. 670 kodeksu cywilnego „ dla zabezpieczenia czynszu oraz świadczeń dodatkowych, z którymi najemca zalega nie dłużej niż rok, przysługuje ustawowe prawo zastawu na rzeczach ruchomych najemcy wniesionych do przedmiotu najmu”,

·          Wyrzucając dziewczynę na korytarz, wręczył jej wypowiedzenie,

·          Wyda rzeczy, ale chce 4 tys. zł (na tyle wyliczył zadłużenie pana Jerzego). Zapytany o wręczone wcześniej 1,5 tys. zł stwierdził, ze nigdy nie dostał tych pieniędzy.

Policjanci wymogli na panu Janku zwrot rzeczy. Właściciel przywiózł je w plastikowych workach na śmieci. W środku było trochę ubrań i pościel. Laptopa ani pieniędzy pan Janek „nie widział”, a w mieszkaniu ich „nie było”.

Prokuratura umorzyła śledztwo, nie stwierdziwszy znamion przestępstwa. Pan Jerzy długu nie zwrócił, a z panem Jankiem procesuje się w sądzie.

 

Piotr Miączyński Gazeta Wyborcza